wtorek, 24 lutego 2015

Ceny mleka mnie przerażają

Zaczęłam pisać ten post w stylu ,, nasza mleczna przygoda trwa już... Bla bla bla" i uświadomiłam sobie , że po pierwsze nikogo nie obchodzi ile trwa nasza przygoda, po drugie napewno jest już milion takich historii jak moja i na bank nie ja pierwsza będę zachwycać się tym, że karmię a mleko modyfikowane takie drogie. Ja oszczędna matka Polka. Po trzecie oczami wyobraźni widziałam swój wpis na ,, beka z mamuś na forach " i milion komentarzy w stylu ,, urodziła i mleko zalało jej mózg". Chciałam, naprawdę chcialam opisać jak to u nas wyglądało i jak jest cudownie, ile kp ma plusów ale może spuszczę na to zasłonę milczenia i zostawię w sferze swojej prywatności. Niech piszą inne, które lepiej to potrafią i lepiej znają się na rzeczy. Tymczasem powiem tylko , że warto karmić piersią dla tej bliskości z dzieckiem i oszczędności ;) fajnie być chociaż przez rok dla kogoś całym Światem.  
 Swoją drogą trzeba mieć talent , żeby nawet z takiego fajnego tematu powstał taki gniot jaki przed chwilą skasowałam:)
Tak jeszcze na poprawę humoru : nasz skarpetkowy potwór :)

wtorek, 3 lutego 2015

36 tydzień


Wszystko gotowe! Teraz czekamy :D torba spakowana (udało się zmieścić w mniejszą) Plan porodu już prawie na wykończeniu, trasy alternatywne do szpitala wyszukane i przetestowane! W czwartek wizyta i dowiemy się dużo więcej. Ile Leon waży (ostatnio 3 tygodnie temu było to 2200g!), czy odstawiamy Luteinę i inne :) Będzie też pobrany GBS. Wynik na odczyn Wassermana ujemny, już w dokumentach. Niestety „nie zrozumiałyśmy się” z panią laborantką i zrobiła mi również badanie na przeciwciała HBS zamiast na antygen HBS. Pani twierdzi, że mówiłam przeciwciała (może wyjdę na jakąś z kosmosu, ale nawet nie wiedziałam, że badanie na przeciwciała HBS istnieje ;)), a ja po prostu pokazałam jej kartkę od pani doktor gdzie jak byk napisane jest BADANIE HBS ANTYGEN. Kasa poszła, a pani w żywe oczy kłamie. Słowo przeciwko słowu. Tak więc muszę jeszcze raz jechać tym razem na poprawne HBS Ag.


No i na koniec niestety bez antybiotyku się nie obyło. Wdarła się infekcja i trzeba ją zwalczyć. Przechodzi u mnie bezobjawowo to jednak wyniki nie kłamią ;) Mimo początkowych chęci pani doktor żeby zwalczyć ją bez obciążania antybiotykami to niestety nie udało się. Damy radę!
Naszło mnie na przemyślenia, że odkąd jestem w ciąży i wiem, że siedzi we mnie mały człowieczek inaczej „dbam o siebie”. Pomijam fakt zmiany diety na zróżnicowaną, wieloowocowa i wielowarzywną ,o niskim indeksie glikemicznym. Badam się przecież co miesiąc, a jak trzeba to i częściej, morfologia, mocz, TSH, wszystko pod pełną kontrolą. To niesamowite, bo jeśli by chodziło tylko o mnie pewnie zupełnie zbagatelizowałabym fakt infekcji skoro jest ona bezobjawowa ! Nie jeździłabym na czczo co chwilkę na kolejne badania. Dziecko zmienia świat jeszcze zanim na niego przyjdzie!!

Ostatnio pytają mnie czy się boję, bo to już tuż tuż. Bez ściemy powiem, że nie. A dlaczego? Bo po prostu nie wiem co mnie czeka :D  A nie nastawiam się. Nie oglądam filmików na youtube, nie słucham krwawych opowieści z porodówek. Wiem jak to wygląda fizjologicznie, wiem, że musi boleć i tyle. Przecież nie jestem w stanie przewidzieć jak to u mnie będzie.
 No i… Nic nie jest w stanie zmącić mojego szczęścia związanego z tym, że już nie długo, jeszcze trochę  i utulę mojego synka!! :) 




Taaaakii brzuchol już mamy!! :)