poniedziałek, 18 maja 2015

Nie taki diabeł straszny. Czyli kilka słów o porodzie.

Czego się ciężarna nasłucha przed rozwiązaniem to głowa mała.  Ogólnie jakoś wszyscy zaczynają czuć potrzebę dzielenia się mrożącymi  krew opowieściami z porodówek z kobietami w ciąży.  Co ja się nasluchałam.  Im bliżej rozwiązania tym szybciej chciałam mieć to już za sobą. To cierpienie, tą masakrę.

No ale wszystkie przyszłe mamy!  Mam pocieszenie!  Wszystko zależy od nas. To jak będziemy odczuwać poród zależy od tego jaki mamy próg bólu,  czy jest ktoś z nami, jak się do nas odnosi personel medyczny i przede wszystkim jakie jest nasze nastawienie!
Osobiście poród wspominam bardzo dobrze. Bez znieczulenia (nie chcialam) da radę! Nie wiem czy trafiłam na taką ekipę w szpitalu czy tam tak po prostu jest,  ale stosowano się do wszystkich punktów mojego planu porodu (warto go mieć! ), a kiedy coś miało być inaczej pytano mnie o zdanie wszystko wyjaśniając.  Czułam ze moje zdanie jest szanowane.  Pomagano mi zrealizowac mój cel ,by urodzić jak najbardziej naturalnie. Na bieżąco mówiono jak niwelować ból oddechem.
Ból był silny, ale w moim odczuciu nie aż tak, by krzyczeć ze umieram.  ;) był silny, ale do zniesienia.  Na  prawdę przez te historie nastawiałam się na coś dużo gorszego. Myślę, że nie warto.  Jest to tak indywidualna sprawa, że bez sensu jest się nakręcić, denerwować i stresować wystarczy ,że cały czas martwimy się o dziecko.

Życzę wszystkim ciężarnym odporności na historię z piekła rodem. Dużo siły i spokoju.

A inne mamy jak wspominają swoje porody?  Też byłyście częstowane opowieściami życzliwych ludzi?  ;)

A ból mija jak tylko położą dziecko na piersi.  Jedyne co sprawdziło się z opowieści ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz