sobota, 31 stycznia 2015

Uwięzieni w domu- zabawy z dwulatkiem

Z racji tego , że styczeń nie był dla nas zbyt łaskawy i prawie cały kisiliśmy się w domu chorzy ,wspięłam się na wyżyny pomysłowości w wymyślaniu zajęć dla mojego rozbrykanego dwulatka. Ozdoby z masy solnej , malowanie farbkami i robienie laurek było już w grudniu także styczeń mijał nam pod hasłem nożyczki, plastelina, zmywalne puzzle, tablica na kredę, kukiełki wycięte z gazet i naklejone na patyczki, bazy z poduszek i kocy. Czas leciał szybciej rownież jeżeli wykosztowałam się na zestaw naklejek za 1,70 zł lub napełniłam miskę wodą i zrobiłam basen dla zabawek. Pozwoliłam rownież zrobić sobie makijaż( także na plecach) i wiele wiele innych rzeczy. Jednak to wszystko, te wszystkie starania i tak były mało warte w porównaniu do spotkania się z ulubioną koleżanką po prawie miesiącu niewidywania dzieci. Ehhh... Jednak mama nie może dać synkowi w życiu wszystkiego:D Jestem dumna, że do mnie dotarło to tak wcześnie bo niektórym matkom zajmuje to dużo dużo więcej czasu. 

3 komentarze:

  1. Kontakt z rówieśnikami jest bardzo ważny - tylko tak dzieci są w stanie rozwijać się społecznie. Ale kontakt z mamą - jeszcze dłuugo będzie najważniejszy. I dobrze ;). Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. makijaż na plecach, tego jeszcze nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele jednak również zależy od samego dziecka ;) Pozdrawiam :) Czas spędzany razem - czasem bezcennym :)

    OdpowiedzUsuń