środa, 19 listopada 2014

zabawy jak z horroru

Kiedy mój synek po raz kolejny bawił się samochodami w wypadki a ja postarałam się wymyśleć mu inną, mniej drastyczną zabawę to naszła mnie pewna refleksja. Przypomniałam sobie w co ja się bawiłam, jak bardzo było to chore i patologiczne i jak koniec końców wyrosłam na w miarę normalną kobietę, która nawet ani razu nie zapaliła trawki a teraz jest matką dwójki dzieci. Moje lalki puszczały się na lewo i prawo. Obejrzenie Pretty Women jeszcze to spotęgowało. Brały narkotyki aby później cudownie się zakochać i wyjść z nałogu ( nie wiem jak mi się udało przeczytać w wieku 11lat, w ukryciu przed mamą. ,, My dzieci z dworca Zoo"- inspiracja wielu moich zabaw !). Były też strasznymi zołzami i knuły intrygi, których nie powstydziłby się żaden brazylijski serial. Tak, dobrze to wszystko pamiętam i wiem,że jeżeli wasze dzieci od czasu do czasu bawią się w taki sposób,że same nie wiecie skąd im mogło to przyjść do głowy to spokojnie! Wcale nie muszą skończyć jako degeneraci i zgnić w więzieniu, pewnie i tak wyrosną z nich tak porządni obywatele jak ze mnie ;)

7 komentarzy:

  1. Chyba trzeba dać się dzieciom rozwijać wg ich własnych upodobań. O ile nie robią sobie krzywdy nie ma sensu ingerować. Wszystko wiąże się z ich wyobraźnią i kreatywnością. Wypadki można wykorzystać do dalszej zabawy że przyjezdza policja, daje mandat i trzeba jeźddzić wolniej i ostrożniej i bla bla bla :-))))
    Ja wiem, ja wiem, fajnie się to wszystko gada. Jak sobie wspomnę co ja wyprawiałam jak byłam mała (naprawdę mała jeszcze) i pomyślę że mój syn mógłby to robić.. o matko jedyna!! :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście takie zabawy mojego synka jeszcze przede mną, ale faktycznie jak sobie przypomnę jakie zabawy wymyślałam w dzieciństwie to włos się jeży na głowie ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Was do zabawy Libster Blog Awards
    http://dziennik-mamy.blogspot.com/2014/11/troszeczke-o-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama zawsze mi powtarza, żebym dała małej trochę żyć ;) żeby pospedzala czas sama itd. Ma rację. Dziecko musi się bawić bez skrępowania, nawet głupio, ważne żeby się wybawilo ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też dobrze pamiętam okropne zabawy z dzieciństwa, np zabijanie pająka i wyprawianie mu pogrzebu. Okropne to, jak mogłam? :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś w tym jest... w końcu my nadal żyjemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super tekst :) brechtałam się jak czytałam. W sumie barbie z mojego dzieciństwa też świętoszkami nie były, pan Ken i pan Men (w rolę tych dwóch panów wcielała się moja młodsza sąsiadka) nie mieli przed sobą trudnego zadania... ;)

    OdpowiedzUsuń