poniedziałek, 17 listopada 2014

Porządki.



Nie ma co udzielać rad w temacie sprzątania, ale ja jestem bardzo krytyczna wobec swoich 4 kątów. Strasznie lubię porządek, sprzątanie mnie relaksuje, a brak bałaganu sprawia, że jestem spokojniejsza. Tak mam teraz i tak miałam przed ciążą. Nie wiem jak będzie jak się Malutki urodzi, ale nie panikuję na myśl o tym „chaosie”. Myślę, że damy radę ;) Strasznie jednak nie lubię kiedy zwraca się komuś uwagę na „bałagan” w jego domu. Bo to jego przestrzeń i ma prawo robić to na co ma ochotę (o ile nie zagraża nam inwazja szczurów).
Wiem jak jest trudno znaleźć czas na ogarnięcie. Pracowałam po 12h wiec w dni wolne praktycznie tylko sprzątałam. Po jakimś czasie po obejrzeniu Pani Rozenek stwierdziłam, że nie głupi pomysł to tygodniowy plan sprzątania. Dość popularny ostatnio wieszany na lodówkach harmonogram u mnie gości od dawna. Jest raczej takim luźnym planem, jak z czymś się nie wyrobie, czy nie mam na coś siły to nie wpadam w depresję i nie udzielam sobie nagany. Jest on raczej  zbiorem rzeczy o których nie chce zapomnieć. Odkurzanie, mycie podłóg to takie standardy i o tym pamięta się zawsze. Mam  w swoim planie też kurze, łazienkę, drzwi, szafki w kuchni, przegląd ciuchów w szafach, przegląd produktów spożywczych (terminy ważności), lodówka itd. Oczywiście większość tu wymienionych nie robię co tydzień :D zaznaczone mam np. raz w miesiącu itp. Mi się to przydaję i pomaga. Mam też syndrom odkładnia wszystkiego na swoje miejsce (wszystko w moim domu to miejsce posiada ;) no i zasada trzech P od pani perfekcyjnej domu jest u mnie stosowana. W pokoju, komodzie, w szafkach mam rzeczy Praktyczne, Pamiątkowe albo Piękne. To mi też bardzo pomogło pozbyć się większości bibelotów których miałam mnóstwo na poprzednich mieszkaniach, a im więcej tego stało tym więcej miałam sprzątania. Unikam też „składowania”. Jak zaczęliśmy znosić do domu za dużo reklamówek/siatek zakupowych i zaczęła się robić z nich nieforemna kupka – połowę wyrzuciłam, a na resztę znalazłam pudełko i teraz tam ich miejsce (w końcu są wielokrotnego użytku!). 

Na dzień dzisiejszy staram się nie odkładać czegoś na jutro. Świetnie zdaję sobie sprawę, że  w wielu kwestiach będę zmuszona odpuścić jak się Mały urodzi, ale gdzieś w głowie mam już plan na zorganizowanie pokoju i przestrzeni  tak by kompletny chaos jednak nie zapanował.


 A Wy jak sobie radzicie po urodzeniu Brzdąców? Total chaos czy da się to ogarnąć? A może artystyczny nieład z dziećmi w domu to miły widok? ;)


5 komentarzy:

  1. U nas przynajmniej nie ma problemu z przeglądaniem dat przydatności w lodówce. Przy moich łakomczuchach w piątek mam w lodówce tylko światełko :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, powiem tak: "kobiety które mają posprzątane to kobiety nudne" :D Nie, to nie jest moje wymądrzanie, tylko doświadczenie :D

    Ale Tobie się chwali (oj, bardzo) organizacja i plany i w ogóle :-) Życzę z całego serca by udało się to utrzymać po porodzie :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy chyba inne doświadczenia! :) no i w sumie zależy co dla kogo jest nudne! Dla jednego szachy dla drugiego biegi. To chyba w.ludziach najfajniejsze, że jesteśmy różni :)

      A no zobaczymy jak to będzie po porodzie, ale jakoś się nie nastawiam i nie napinam! Mam takie przeczucie, że zabawki dziecięce porozrzucane po pokoju będą raczej elementem krajobrazu na który podświadomie czekam :)

      A w naszej wsi zrobili plac zabaw! Nowy, drewniany, byłam sprawdzić, ale takiego traktora jak U Was nie ma! :(

      Usuń
    2. Z tymi nudnymi, to bardziej taki przymrużenie oka ;)) Podoba mi się Twój dystans i podejście :-)) Co do traktora, to nigdy nigdzie takiego nie widziałam jak u nas :-))

      Usuń
  3. Wspaniały pomysl z planem sprzątania!! Czy mogłabym prosić o zdjęcie/kopię? Sama taki chętnie wprowadzę u nas w kuchni. My ostatnio zakupiliśmy jeszcze większą skrzynię na zabawki dla naszego synka i to zdaje egzamin - wszystko pieknie się mieści i co wieczór chaos ogarnięty :)

    OdpowiedzUsuń