czwartek, 23 października 2014

Z perspektywy bezdzietnych znajomych.

Takich  właśnie zaprosiliśmy ostatnio na kawę. Myślałam sobie : Dom posprzątany, mąż w koszuli, ja w miarę,,zrobiona" w tunice i leginsach. Jesteśmy fajnymi, młodymi rodzicami. Jednak gdy znajoma para tylko przekroczyła progi naszego domu, mój tok myślenia zmienił się o 180 stopni. Oni obydwoje wypoczęci na maksa. Widać, że pewnie byczyli się w łóżku do 12. Ona ubrana normalnie ale jej dbałość o każdy szczegół swojego wyglądu aż dawał mi po oczach. Pewnie samo ułożenie włosów zajęło godzinę.
I jakoś od razu poczułam się jak typowa mamuśka z tatuśkiem u boku w niby posprzątanym  domu ale tak pełnym zabawek, że nigdy nie wyglądającym schludnie. Pozbawieni jakiegokolwiek dizajnu, przemęczeni, zaniedbani, szczęśliwi, młodzi rodzice.
Nie mam z tym bardzo dużego problemu jednak podświadomie wolę towarzystwo innych rodziców, którzy rozumieją, że o 19 wolelibyśmy już zostać sami bo trzeba robić kolację i kąpać i, że nie jesteśmy obrażeni czy bez humoru tylko trochę straciliśmy kontakt z rzeczywistością :)
Oczywiście wszystko zależy od ludzi. Mam tutaj na myśli typowych ,,bezdzietnych znajomych" i rodziców w trudniejszym momencie rodzicielstwa.



2 komentarze:

  1. Chyba wiem o co Ci chodzi kochana. Najbardziej denerwuje mnie kiedy przyjezdzamy do PL na tydzien, a moi bezdzietni znajomi oczekuja ze bedziemy jezdzic ich wszystkich i odwiedzac po trzy godziny w jedna strone. No i co tu zrobic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo trzygodzinna podróż bez dziecka to sama przyjemność :) a z dzieckiem już trzeba się trochę pogimnastykować żeby go zabawić :)

    OdpowiedzUsuń