wtorek, 21 października 2014

Cuda techniki 3D.



Zostaliśmy zaproszeni na badanie 3D w ramach szkolenia mojej ginekolog. Byłam bardzo mile zaskoczona, bo badanie było bezpłatne. Szłam więc cała szczęśliwa, że zobaczę malucha w 3D. 

Początek badania super, pierwsze dotknięcie głowicy ,a Mały pokazał buźkę i pomachał rączkami, chwilkę później pobawił się pępowiną (rozczuliło mnie to kompletnie) no  i zorientował się, że coś się dzieję. Tak też jak tylko miała zacząć się sesja nasz Syn odwrócił się pupą do głowicy i tyle go widzieli. Przez prawie godzinę kombinowaliśmy, lekko uciskaliśmy brzuch, potem ja się obracałam na prawo, potem na lewo (a on razem ze mną nie dając szans się podejrzeć). Tak też widziałam jego pupkę i kręgosłup. Po godzinie się poddaliśmy. Mamy 3 zdjęcia zrobione na szybko, bo w miedzy czasie się wiercił cały czas, ale przodem pokazał się na parę sekund.  
Po takim doświadczeniu mogę powiedzieć, że to fajna sprawa żeby podejrzeć Malucha zobaczyć jego buźkę lub podejrzeć jak się bawi pępowiną, ale cieszę się, że badanie było darmowe. Bo jakbym zapłaciła za 3 zdjęcia małego uparciucha 200-300zł to bym się chyba załamała :P
 No mój syn od początku nie przepada za podglądaniem go, odwraca się tyłem na każdym USG, albo buźkę zakrywa rączkami. Taki skromniacha, nie ma parcia na szkło i unika paparazzi ;)

A Wy macie doświadczenia z USG 3D?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz