wtorek, 12 sierpnia 2014

Czekanie. Cały czas czekanie.

Po ostatnim USG czekam nadal z utęsknieniem na następne. Widzę już powoli jak brzuchol mi rośnie (11 tydzień). Nie dopinam się już w moje rurki, spodenki z zeszłego lata, a spódnice z gumą uwydatniają brzuszek. Powoli przyzwyczajam się do tego wszystkiego. Nadal jednak mam w sobie niepokój. Najgorsze, że nic nie widzę. Nie czuję jeszcze przecież ruchów, nie widzę co tam się dzieje. Mogę tylko czytać na innych blogach, w gazetach lub stronach tydzień po tygodniu co tam się rozwija i w jakim czasie. Byłabym spokojniejsza jakbym miała USG co tydzień :P

Staram zajmować sobie czas. Sprzątam, czytam, odświeżam dawne znajomości. Upały mnie wykańczały więc nie bardzo mogłam chodzić na spacery czy spotkania. Większy upał, a ja już sapałam i kręciło mi się w głowie. Teraz pierwszy dzień chłodniejszy i od razu jest czym oddychać :) Przyjemnie się siedzi w ogródku, nawet przygotowanie obiadu jest łatwiejsze i milsze.

Coraz odważniej też mówię o tym że spodziewamy się dziecka. Wiadomo że nie ogłaszam tego na portalach społecznościowych i nie zaczepiam obcych ludzi na ulicy, ale nie denerwuję się tym aż tak. A już na pewno będę spokojniejsza 27 po USG prenatalnym. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz